O autorze
Zaczynałem jako reporter Teleexpressu, ale potem porzuciłem zaszczytną służbę prawdzie, i zdobywszy dyplom MBA zostałem cynicznym specem od public relations. Popularyzowałem w Indiach urządzenia do produkcji mgły, testowałem samochody, tłumaczyłem teksty z języków znanych mi jedynie pobieżnie, doradzałem w kwestiach związanych z importem gazu ziemnego, na moment zasiadłem nawet w radzie nadzorczej fabryki spirytusu. Na szczęście, parę lat temu uruchomiłem w sobie wrażliwośc estetyczną i od tego czasu zarabiam jako operator obrazu. Z zapałem relizuję też moje marzenie - prowadzę firmę meblarską Saska Fabrik

Wymiar prawa... i sprawiedliwości!

To szczyt arogancji, by policjant wychowywał i pouczał profesora w kwestiach związanych z jego specjalizacją. A jednak policjanci znaleźli w sobie tę czelność, by ministra ochrony środowiska pouczać w kwestii ochrony środowiska. To bardzo dziwne.

Policja po otrzymaniu stosownego powiadomienia ustaliła: minister profesor Jan Szyszko trzymał w domu trofeum – skórę objętego ochroną rysia. Potwierdzono tym samym, że minister ochrony środowiska łamał prawo ustanowione dla ochrony środowiska - za co grozi grzywna lub areszt. Zdecydowano się jednak na zastosowanie środka wychowawczego i pouczenie. Wyborcza pisze, że ministra potraktowano łagodnie. Ja napiszę, że to... bardzo łagodnie napisane. Minister Szyszko nie jest już ministrem, ale policjanci pouczający ministra nadal są policjantami, a prokurator umarzający śledztwo nadal jest prokuratorem. I to ich zachowanie uważam za skandaliczne. To oni bardziej niż sam Szyszko - zakpili z prawa.

Nie domagam się, by za trzymanie trofeum zagrożonego gatunku skazywać na pracę w kamieniołomach. Nie zawsze przecież trzeba karać. Rozumne, by pouczać na przykład emerytkę, która kupiła jakąś skórę na bazarze, by wnuczek nie siedział na gołej podłodze. Ją należy pouczyć, bo kobieta na miała pojęcia co to za skóra, nie znała ustawy o zagrożonych gatunkach. Ale, na miłość boską, minister ochrony środowiska, który od lat poluje na pewno zna tę ustawę. Jaki więc sens ma „zastosowanie środka wychowawczego w postaci pouczenia”? Policjanci chcą pouczać ministra ochrony środowiska w kwestii ochrony środowiska? Chcą go wychowywać? Czy jeśli potwierdziliby, że chirurg nie myje rąk przed operacją, albo urzędnik skarbówki wystawia lewe faktury – czy ich także policjanci chcieliby pouczać, wychowywać; a prokuratura umorzyłaby śledztwo?

To nie jest tekst o skórze rysia, ani o byłym już ministrze Szyszce. To tekst o obecnym wymiarze sprawiedliwości, a raczej wymiarze prawa i sprawiedliwości.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...