Zdaję sobie sprawę, jak groteskowe wydaje się, by nic nieznaczący facet (ja) udzielał wskazówek uznanemu i szanowanemu bojownikowi Władysławowi Frasyniukowi. Jednak jest on także moim bohaterem, i czuję, że jego publiczna działalność dotyczy spraw także dla mnie ważnych. Pełen zatem głębokiego szacunku pozwalam sobie zaapelować, by nie popychał społecznego oporu w kierunku anarchii. To nie czas okupacji, a demokracji – choćby realizowanej wadliwie. W walce o standardy państwa prawa nie przyda się wiele lekceważenie organów ścigania. Będąc autorytetem i liderem (choćby opinii, a nie realnego ruchu politycznego) trzeba uwzględniać rolę przykładu, jaki się daje. Czy zatem protestujący przeciw rządom PiS mają demonstrować nielegalnie, ignorować policję, prokuraturę, a ostatecznie i wyroki sądów? Czy mają ignorować państwo walcząc o standardy przestrzegania w nim prawa?
Jest dobrym prawem pana Władysława Frasyniuka, by robił co mu się żywnie podoba. Ale jest także moim prawem wyrazić dezaprobatę dla jego działań w sferze publicznej. Pozwolę sobie przy tej okazji wyrazić moje gorące życzenie, by pan Frasyniuk zaangażował się w jakiś pozytywny ruch budujący nową pozytywną wartość w życiu publicznym. Bo partia negacji i konfliktu już jest – i niestety ma się świetnie.
Chcesz dostawać info o nowych wpisach?
