Jakie to są normy, jakie standardy, i kto je wyznacza? Pani z Fundacji Feminotaka? Ksiądz katecheta? A może koledzy z podwórka, dziewczyny z dyskoteki? W tych sprawach my, faceci poruszamy się po omacku – czasami w przenośni, a czasami dosłownie. Kiedy i jak mam się zorientować, że przekroczyłem jakąś normę? Kiedy kobieta mówi „nie”, albo mnie odpycha to sprawa jest oczywista (choć założę się, że nie dla wszystkich). Ale jeśli milczy, przymyka oczy, nie reaguje?
Najbardziej poruszają mnie w publikowanych opisach te wszystkie sytuacje, w których molestowana dziewczyna czy kobieta nie reaguje. A przecież nawet te bardziej świadome, asertywne i doświadczone kobiety bardzo często NIE REAGUJĄ! Kiedy mowa o nachalstwie jakiegoś obleśnego pijaczka to czujemy się uspokojeni. Ale te pełne zażenowania opisy krępujących sytuacji, dwuznacznych spojrzeń, nazbyt śmiałych komplementów. Czy każdy z nas, panowie, ma pewność, że nasza śmiałość nie była odebrana jako obcesowość, nasza niecierpliwość za nachalstwo, nasz „nieodparty” wdzięk za... zwykłe chamstwo.
Nie chcę, żeby normy wyznaczała ani pani z Feminoteki, ani ksiądz. Chcę, żebyśmy sami te normy wyznaczyli. Bardzo chciałbym, żeby moje nastoletnie dzieci, które w szkole nauczyły się już o cyklu miesiączkowym, oraz o niepokalanym poczęciu, miały wreszcie okazję przedyskutować całkiem serio kwestię emocji, uważności, szacunku.
Chcesz dostawać info o nowych wpisach?
