Ja pomysłem jestem urzeczony, bo lubię spotykać się z ludźmi, lubię wspierać coś sensownego, no i bardzo lubię coś jeść w miłym towarzystwie! Miliard razy fajniej będzie wyjść wieczorem i znaleźć się wśród ludzi, pogadać i wybrać jakiś projekt – niż klikać kolejne fejsbukowe wezwanie, żeby wpłacić na jakiś tam cel.
Jeśli ktoś czytywał moje teksty, to wie, że nie jestem pozbawiony krytycyzmu, czyli mówiąc potocznie lubię: lubię się do czegoś przypieprzyć. Ale w tej „Warszawskiej Zupie” nie widzę słabych stron. Bo tu nie chodzi tylko o zbieranie kasy, ale o zbieranie ludzi! To nie jakiś internetowy plebiscyt, gdzie liczba lajków decyduje, na jaki rachunek bankowy pójdzie kasa. Żeby sensownie zmieniać nasze wspólne życie, naszą wspólną przestrzeń miejską, musimy się spotykać, gadać, dyskutować, proponować coś, zmieniać, ustalać. Musimy się poznawać i musimy trochę się lubić. Nie chodzi o to, żeby od ludzi wydrzeć po 15 złotych, ale żeby poznać się nawzajem, uzgodnić coś, a potem to zrobić! Najlepiej razem!
Dziś wieczorem, 14 września o 19.00 w Barze Prasowym przy Marszałkowskiej 10/16. Wszystkie szczegóły, a przede wszystkim opis przedstawianych dziś 4 projektów znajdziecie Tutaj
