Mam gdzieś takie święta!

Za chwilę kilkadziesiąt milionów Polaków siądzie do stołu wigilijnego, przy którym będzie puste miejsce dla... nikogo! Gdy w Syrii masowo mordowani są cywile - my, katolicki kraj, nie przyjęliśmy ani jednego uchodźcy. Zadecydował o tym rząd, który przy byle okazji leży plackiem w kościele.

Jestem rozwścieczony, że mój kraj praktycznie nic nie robi – prócz ogłoszenia Chrystusa królem Polski. Rząd i prezydent obnoszący się ze swoją dewocją, partia rządząca odmieniająca wartości chrześcijańskie przez wszystkie przypadki – wszyscy oni za chwilę będą składać świąteczne życzenia i łamać się opłatkiem. I ten rząd, prezydent i partia rządząca zadecydowali, że Polska jako kraj nie przyjmie żadnych uchodźców!

Panie Duda, Pani Szydło, Panie Kaczyński! Nie macie moralnego prawa siadać do wigilijnego stołu przy którym jest puste miejsce – bo robicie wszystko, by żaden uchodźca nie dostał ciepłego posiłku w jakimś polskim domu. Nie macie moralnego prawa iść na pasterkę, bo robicie wszystko, żeby żadna uciekająca przed prześladowaniami rodzina nie mogła się schronić pod polskim dachem! Wasze zakłamanie jest porażające, a bigoteria obrzydliwa!

Podobno Polska wstała z kolan i inne kraje się z nami liczą. Zatem zostawmy groteskowe przechwałki, jak to siłami ochotników z karabinami odstraszymy specnaz. Niech nasza dyplomacja dobija się do najważniejszych polityków tego świata! Niech Prezydent Duda napisze list do prezydenta USA, że dobija się o pomoc ginącego Aleppo tak samo, jak Karski dobijał się o pomoc dla ginącego getta! Niech Szydło leci do Brukseli i robi rwetes, skoro jest tam tak uważnie słuchana. Skoro Polska domaga się wpisania wartości chrześcijańskich do konstytucji UE, to niech Szydło w imię tych wartości żąda zdecydowanej pomocy dla ginących cywilów. Wtedy jest szansa, że europejczycy zrozumieją, o co chodzi z tymi wartościami chrześcijańskimi. Bo przecież o coś chodzi...

Obchody kolejnych rocznic Powstania Warszawskiego są okazją manifestowania własnej dumy, oraz wypominania całemu światu, że nikt nam nie pomógł, że nikt nie zlitował się nad umierającym miastem. Dziś takim umierającym miastem jest Aleppo. Nasza duma z Powstania stanie się naszym wstydem, jeśli dziś stolica Polski, Warszawa nie zrobi nic dla Aleppo! Dobijanie się z naszą tragedią do świadomości świata będzie żałosne i śmieszne, jeśli nie nie damy świadectwa, że sami mamy głęboką świadomość, czym jest tragedia mordowanych cywilów.

Jeśli chcemy, żeby świat cały dowiedział się, jak ważna jest dla nas pamięć o tragedii Warszawy, to właśnie jest do tego wspaniała okazja. Niech miasto zrobi wielką akcję zbiórki pieniędzy, leków i ubrań, niech przeznaczy pieniądze na pomoc! Niech na każdej paczce napisze „Warszawa dla Aleppo”. I niech postawi tam znaczek Polski Walczącej. Wtedy może pokażemy światu i sobie samym, że ten znaczek i pamięć o setkach tysięcy mordowanych warszawiaków coś dla nas znaczy, że do czegoś nas zobowiązuje! Czy podejmie takie wyzwanie Hanna Gronkiewicz Waltz – prezydent najbogatszego miasta blisko czterdziestomilionowego kraju? Czy nie zrobi nic, a w najbliższym czasie pokaże się warszawiakom w blasku pokazu sztucznych ogni, na imprezie sylwestrowej?

Ja sam podpisuję petycje i wpłacam drobne sumy na rzecz pomocy dla Syrii. Ale sprawa pomocy miastu ginącemu pod rosyjskimi bombardowaniami zasługuje na coś więcej, niż akcję PAH, czy Caritasu.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...